I znów weekend.
Tydzień minął a ja stoję w tym samym punkcie.
Pracy nie mam , kasy nie mam...Na dodatek pogoda się zepsuła.Nic tylko siąść i płakać.
Nie jestem jednak mazgajem i nie poddaję sie łatwo, chociaż przyznam,że nachodzą mnie rózne przykre myśli.
Z uporem wysyłam aplikacje, z uporem mówie wszystkim znajomym,że szukam pracy zuporem próbuje rankiem znaleźc dobre strony mojej sytuacji.
Myśle intensywnie co robić.Niestety pomysły moje sie skończyły.A nawet jakby były, to wszystkie skutecznie wybije mi z głowy polska biurokracja i rzeczywistość.
Myśłałam o założeniu sali zabaw dla dzieci, w końcu te kilka lat pracowałam w przedszkolu.
Szukałam dotacji.Jednak jak się dowiedziałam i w PUP i w innych tego rodzaju instytucjach,że jest to droga przez mękę.Widocznie wszystko jest po to by zniechęcić potencjalnego przedsiębiorcę
Jak zakładałam moja firmę(którą musiałam zlkwidować)napisałam super biznes plan i udałam sie z nim do PUP, to mi powiedzino,ze dotacji już nie ma(był sierpień)
A w ogóle szkoda słów.Jestem tylko ciekawa kto te dotacje dostaje...
Miłego weekendu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz